fot: Tomasz Filipiuk

Gloria victis. Skuteczna Avia zagra w finale

dodano: 11.10.2017

W półfinałowym spotkaniu Pucharu Polski LZPN Victoria Rybczewice wyraźnie przegrała z Avią Świdnik, kończąc tym samym swoją przygodę z tymi rozgrywkami. Już przed meczem Tomasz Bednaruk ze sztabu szkoleniowego żółto-niebieskich zawracał uwagę, że rywala nie można lekceważyć. Świdniczanie w pełni profesjonalnie podeszli do tego pojedynku i w nagrodę zameldują się w finale „Pucharu Tysiąca Drużyn”.

Victoria Rybczewice na co dzień rozgrywa spotkania w ramach III grupy lubelskiej klasy A. Drużyna trenera Bartłomieja Jankowskiego zajmuje wysoką, trzecią pozycję, ustępując jedynie Madjanowi-Marina Zemborzyce i prowadzącej Świdniczance Świdnik Mały. Natomiast żółto-niebiescy po 11. kolejkach grupy IV III ligi plasują się na 13. pozycji. W poprzednich rundach gospodarze eliminowali kolejno: Błękit Cyców (3:1), Sygnał Lublin (5:1), Wisłę II Puławy (3:1), Janowiankę Janów Lubelski (1:0) oraz Górnika II Łęczna (2:0). Ekipa Tadeusza Łapy w 1/4 finału poradziła sobie w Lubartowie z Lewartem, wygrywając 2:0 po bramkach Karola Barańskiego i Patryka Czułowskiego (rzut karny).

Spotkanie, choć jednostronne, ukazało specyfikę rozgrywek pucharowych. Mecz cieszył się w Rybczewicach dużym zainteresowaniem, a po wyeliminowaniu pięciu rywali Victoria mogła nieśmiało myśleć o sprawieniu kolejnej niespodzianki. Na boisku swoją wyższość udowodnili jednak żółto-niebiescy, choć również w ich szeregach nie obyło się bez powodów do smutku. Mowa tu o kontuzji Konrada Kołodzieja, który już w pierwszych minutach spotkania musiał opuścić boisko ze względu na rozcięty łuk brwiowy. Mimo to, Avia na boisku rozdawała karty, strzelając aż dziewięć bramek. Kolejnego hattricka w barwach świdnickiego zespołu ustrzelił Wojciech Białek, który pojawił się na murawie w drugiej części spotkania.

POMECZOWE KOMENTARZE

Bartłomiej Jankowski (trener Victorii Rybczewice): – Cóż można powiedzieć przy wyniku 0:9? Na pewno zespół Avii był o wiele lepszy. My zderzyliśmy się ze ścianą, z rzeczywistością. Być może rozmiary porażki mogły być mniejsze, ale trzeba znać swoje miejsce w szeregu. Podeszliśmy do meczu zbyt bojaźliwie. Pierwsze 15-20 minut drugiej połowy wyglądało lepiej w naszym wykonaniu. Udawało nam się wyjść podaniami spod pressingu. Skończyła się nasza przygoda pucharowa. Rywale byli lepsi piłkarsko, motorycznie i zwyczajnie szybsi. Dla niektórych moich zawodników byli wręcz nie do dogonienia. Było to widać szczególnie w jednej z sytuacji, kiedy Wojtek Białek wyszedł z piłką sam na sam i po prostu odjechał naszemu obrońcy. Ze względu na kartki nie grał nasz kapitan i ostoja defensywy w jednym Mariusz Skorek. Nie chcę jednak na to zganiać. Założyliśmy, że damy pograć wszystkim chłopakom w nagrodę za zaangażowanie i trud, jaki włożyli we wcześniejszych meczach. Mimo wszystko cieszę się, że chłopcy zrobili coś dla siebie, coś osiągnęli w tym pucharze. Nie ciążyła na nas presja. Myślę, że większy problem ma teraz Motor Lublin, który przegrał z Powiślakiem. Wyrównaliśmy rekord Perły Borzechów z tamtego roku. Gratulacje dla Avii i jak to się mówi: „gloria victis” – „chwała zwyciężonym” (śmiech).

Tomasz Bednaruk (asystent Tadeusza Łapy): – Cieszymy się, że wynik jest okazały i że gramy dalej. Chcieliśmy uniknąć sytuacji typu dogrywka i rozstrzygnąć ten mecz jak najszybciej. Wiedzieliśmy, że czeka nas trudne spotkanie, więc chcieliśmy uniknąć niepotrzebnej nerwówki. W pierwszej połowie dosyć szybko wyszliśmy na czterobramkowe prowadzenie. Później kontrolowaliśmy to spotkanie. Martwi kontuzja Konrada Kołodzieja, który ma rozcięty łuk brwiowy i może nam teraz wypaść ze składu. Zostało założonych sześć szwów, więc jest to bolesna strata. Potraktowaliśmy ten mecz także jako mocną jednostkę treningową. Wykorzystaliśmy limit zmian, wszyscy byli w ruchu. Chcę też powiedzieć, że Victoria to solidny przeciwnik z A klasy. Potrafią grać, szczególnie u siebie, więc to nie był dla nas spacerek. Cieszymy się, że poza Konradem obyło się bez ciężkich kontuzji. Graliśmy w trudnych warunkach, przy padającym deszczu, boisko było bardzo grząskie. Powiem szczerze, że byliśmy mocno zmotywowani na Victorię i nie lekceważyliśmy przeciwnika. To było widać na boisku. Mieliśmy praktycznie cały mecz pod kontrolą. Przyznam, że sprawdzaliśmy wynik drugiego spotkania. Jestem zaskoczony porażką Motoru, ale to są właśnie uroki Pucharu Polski. Czasami te zespoły, które są „na straconej pozycji”, wygrywają mecze.

NASTĘPNA RUNDA

W finale rozgrywek o Puchar Polski LZPN Avia zmierzy się z Powiślakiem Końskowola.

Victoria Rybczewice/Dywany Łuszczów – Avia Świdnik 0:9 (0:4)
Bramki: Łukasz Młynarski 12′, Patryk Czułowski 15′, Dominik Maluga 23′, Mateusz Olszak 26′, Mateusz Jarzynka 60′, Wojciech Białek 72′, 73′, 78′, Piotr Piekarski 74′

Victoria: M. Świetlicki – J. Kowalik (46′ Zawiślak), Kwiatosz, Kasak, G. Skorek (46′ Mi. Skorek), M. Gołąb (46′ Kędziora), Pavlenko (60′ Ł. Kowalik), Kozak (46′ K. Świetlicki), Barwiak (65′ Rabczenko), Cieśla, Sawicki (70′ Panasenko).

Avia: Wójcicki – Mazurek, Kołodziej (8′ Jarzynka), Kazubski, Barański (46′ Wrzesiński), Młynarski, Mroczek (46′ Piekarski), Maluga (46′ Nowak), Szymala, Czułowski (75′ Orzędowski), Olszak (46′ Białek).

Żółta kartka: Kacper Świetlicki.
Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin).

Autor: MW

*

opony
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

mini ranking